Guerlain Teracotta Terre D' Ete - letnia odsłona najpopularnieszego bronzera.

Nie ma co się oszukiwać, czas mija zaskakująco szybko, dni galopują do przodu, przypominając niektórym o kończących się wakacjach, a nam wszystkim już za niedługo o końcu lata. W tym poście jednak, pozostaniemy jeszcze w jego pełni.
Pomimo, że w perfumeriach możecie znaleźć już niektóre kolekcje limitowane, które są pierwszymi zwiastunami nadchodzącej jesieni, to nadal w szafach z kosmetykami Guerlain w Sephorze znajdziecie cudeńko o którym chcę Wam dziś opowiedzieć.

Jeśli jesteście ciekawe co sądzę o limitowanej wersji Terracotta Terre D' Ete, to zapraszam Was do dalszej części posta!

Klasycznie już rozpocznę od opakowania. Elegancki kartonik, skrywa w sobie sporych rozmiarów, ekskluzywne, okrągłe opakowanie, mieszczące w sobie aż 20 g produktu. Wykonane jest ono z białego plastiku o matowym wykończeniu, na którym lśnią złote litery. Plastik, z którego zrobione jest opakowanie, jest bardzo porządny, co od razu czuć w rękach, ponieważ jest dość ciężki. 

W środku opakowania odnajdziemy również, pokaźnych rozmiarów lusterko, przy pomocy którego spokojnie wykonać można cały makijaż.


Sam produkt śmiało można nazwać, małym dziełem sztuki. Kosmetyk składa się z trzech kolorów: biszkoptowej bazy, mleczno-czekoladowych promieni oraz z czystego złota, które składa się na kształt słońca

Nie dość, że cudownie wygląda to jeszcze nadzwyczaj pięknie pachnie. Jedną z charakterystycznych cech dla kosmetyków Guerlain, jest właśnie to, że cudownie pachną, ale ten aromat to coś, czego nie poczujecie w żadnym kosmetyku, dostępnym w podstawowej ofercie marki. Terre D' Ete pachnie bukietem białych kwiatów, rozgrzanym słońcem piaskiem i podmuchami wiatru niosącymi za sobą morską bryzę.
Kosmetyk naprawdę działa na zmysły, a korzystanie z niego to istna frajda i wielka przyjemność.


Bronzer jest produktem, z którego pomocą możemy uzyskać efekt naturalnej, świetlistej opalenizny. Jasnym więc staje się fakt, że odcień terracotty należy do tych z gatunku cieplejszych
Posiadaczki jasnych i średnich karnacji uzyskają nim efekt średniej opalenizny, na poziomie koloru delikatnej mlecznej czekolady, natomiast osoby o ciemnym kolorze skóry uzyskają efekt lekkiego, subtelnego i świetlistego opalenia.


Mimo, iż bronzer zawiera w sobie spore ilości koloru złotego, nie należy się go bać! Złociste słońce po kilku użyciach znika i zamienia się w kolor mlecznej czekolady, taki sam jaki widoczny jest w rozchodzących się po terracottcie promieniach.
Dzięki złocistym akcentom bronzer nabiera jedynie zdolności odbijania światła na twarzy. Nie zauważycie złotego poblasku, tafli, drobinek, ani niczego co mogło by Was odstraszyć.

Praca z kosmetykiem jest naprawdę łatwa i przyjemna. Aplikacja jest banalnie prosta, nie ma szans aby tym produktem zrobić sobie krzywdę, przesadzić z nakładaną ilością lub nałożyć go w nieodpowiednim do tego miejscu, bo nawet nałożony na całą twarz, wygląda w porządku. 
Produkt pozostaje na twarzy przez cały dzień, nie ściera się, nie znika, nie pozostawia nieprzyjemnych niespodzianek np. plam.



















Jak Wam się podoba to cudeńko?
Widziałyście Terre D' Ete na żywo?


13 komentarzy:

  1. Świetny kosmetyk :) Dobrze, że jestem z niego zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jest śliczna, ale jak na Guerlain to opakowanie ma słabe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Opakowanie jest proste i myślę, że dobrze równoważy bogate wnętrze. A wykonane jest bez zarzutów. Bardzo porządny plastik, co czuć w dłoni, klapka nie lata, nie ma się wrażenia, że coś zaraz odleci, zamyka się na mocny klik, no słowem nie można powiedzieć, że coś w nim jest nie tak ;)

      Usuń
  3. Intrygujący kosmetyk, jak zresztą nie jeden tej marki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, kolorówka Guerlain zachwyca mnie nieustannie. Ale ten kosmetyk to po prostu cudeńko :)

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. Najpiękniejszy w mojej (nieskromnej) kolekcji ;)

      Usuń
  5. Wygląda przepięknie :) Ja generalnie unikam bronzerów, bo mam bardzo jasną cerę i boję się, że zrobię sobie plamy na twarzy. Fajnie, że ten jest na tyle delikatny, że nie można zrobić sobie nim krzywdy :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na rynku jest parę bronzerów świetnych dla bladzioszków, więc może w końcu trafisz na taki, który Cię do siebie przekona :) Ja kiedyś też bałam się bronzerów, e względu właśnie na jasny odcień skóry, ale teraz nie ma czego, nawet nieco ciemniejsze, odpowiednio roztarte wyglądają super :) Trzeba się tylko przezwyczaić:)
      A ten to faktycznie idealny bronzer dla tych bledszych i mniej wprawionych, bo efekt można stopniować :)

      Usuń
  6. kupilam go w cenie180zl,ciekawe czy to prawdziwa promocja czy udawana,coz produkt ten na tyle mi sie spodobal ze kupilam,bardzo wysokopolkowy efekt dla mnie to troche rozwietlaczo-bronzer

    OdpowiedzUsuń